A chat with Tadeusz Wroński Competition jury members:

Ryoko Tanabe and Oleh Krysa

(wersja polska poniżej)

Katarzyna Bugaj: How long have you been a member of the jury of this competition?
Ryoko Tanabe: This is my second time.

K.B. What do you think of the idea of a solo violin competition—it is so different…
R.T. I think it is great; I mean, you get to hear all of the repertoire and things like Telemann—it’s very good but not many people play it in concerts. I think it is very important for young people to study it, and for them to play it in competition they have to really really practice it…it is very good for them. Of course, the same goes for Bach and Paganini, but everyone plays those.

K.B. Do you listen to it [solo repertoire] differently as a judge?
R.T. Somewhat, but it is good because [as a performer] you do not have to think about the balance or being covered by the orchestra…And also it is good to participate in the competition because you can just come and just practice on your own—you do not need a pianist, you do not need to worry about balance, etc.

K.B. What do you specifically value when you listen to performers?
R.T. Whether they have a message to give us. Not just if they are playing technically but if they have the heart. Of course, you have to be precise and at a certain [technical], level but is there something more behind it?

K.B. This may not be a fair question to ask, but do you have a favorite piece within the repertoire of the competition?
R.T. Yes—I think it is Bach…All of it!

K.B. Here is a different question for you: how much of the competition do you think is decided in those initial steps between the door and the center of the stage? Does that influence our perception of the performance?
R.T. I think the performance speaks for itself. I look at [the performers] from the moment they step on the stage. But I don’t change their points on the basis of that.

K.B. Do you ever find that your first impression translates directly or is the same after they play?
R.T. Sometimes no…but most of the time—yes. I am always careful to do that when I come on stage. Even if one is nervous…. The performance starts out there [—pointing to the side stage entrance]

Katarzyna Bugaj: And for you?
Oleh Krysa: You know, for me it makes no difference. I only listen. Of course, there is always some kind of a first impression but it is irrelevant; the primary thing is the music.

K.B. How did you know Professor Wroński?
O.K. I played at the Wieniawski Competition and Prof. Wroński was in the Jury. We became friends; he came to my concerts…I am very proud to be here [as a part of this event.]

K.B. What do you think of such a competition—it is one of its kind…
O.K. One of a kind and a unique feat because to perform three rounds of a competition without a piano and without an orchestra is extremely difficult! I am familiar with this experience and I can confirm that! (laughs).

K.B. The performer is exposed…there is no place to hide…
O.K. …and it is a very different repertoire, an uncommon feat, really…Prof. Jakowicz called all of the participants heroes

K.B. When you listen to these young people performing, is there a particular characteristic that you look for, besides the obvious…
O.K. Above all, a jury always awaits talent. We have talent here. We have talent and we are very happy. The level of artistry is high and it just keeps getting better. I feel a certain joy that such an important thing is evolving with such phenomenal results.

K.B. Do you have a favorite piece from this repertoire?
O.K. That is very hard to say—we are talking about repertoire from Bach to Bartok, and contemporary composers…like Mr. Kowalski, but I have this philosophy…I always say “my favorite piece is the one I am playing right now!”

Rozmowa z członkami Jury:

Ryoko Tanabe i Olehem Krysą

Katarzyna Bugaj: Jak długo jest Pani jurorem Konkursu imienia Tadeusza Wrońskiego?
Ryoko Tanabe: Sędziuje już drugi raz.

K.B. Jak Pani ocenia pomysł konkursu skrzypcowego z wyłącznie muzyką solową—w końcu to dość nietypowe…
R.T. Myślę że to świetny pomysł; to znaczy, że jest okazja usłyszeć utwory nigdzie indziej nie wykonywane, jak np utwory Telemanna—to świetna muzyka ale prawie nikt tego nie gra na koncertach.  Uważam, że to bardzo ważne dla młodych adeptów sztuki skrzypcowej by studiowali te utwory i, żeby je wykonać dobrze na konkursie, muszą oni naprawdę solidnie ćwiczyć….to może im przynieść tylko korzyść. Oczywiście te same korzyści mają z grania Bacha i Paganiniego, ale to grają wszyscy i wszędzie.

K.B. Czy, gdy słucha Pani muzyki solowej jako juror, słucha Pani jej inaczej?
R.T. Do pewnego stopnia, ale to dobrze bo nie trzeba „wyławiać” solisty z gęstwiny brzmienia orkiestrowego, analizować równowagi w brzmieniu z akompaniamentem…. a dla uczestników są też korzyści bo mogą pracować „na własne konto” i nie martwić się o pianistę, czy też walczyć z proporcjami brzmieniowymi, itd…

K.B. Może to nie jest dobre pytanie, ale czy ma Pani swój ulubiony utwór w repertuarze konkursowym? R.T. Tak— to jest Bach –praktycznie wszystko co Bach skomponował.

K.B. Co Pani najbardziej ceni podczas występu uczestników (wykonawców) konkursu?
R.T. Przede wszystkim to, czy maja nam coś do przekazania. Nie to czy graja poprawnie technicznie, ale „czy mają duszę”.Oczywiście muszą być technicznie sprawni, ale technika jest tu tylko środkiem a nie celem przekazu.

K.B.  Czy myśli Pani że tzw „pierwsze wrażenie” ma wpływ na ocenę po wykonaniu?
R.T. Czasem—nie…. ale najczęściej—tak. Ja sama jestem ostrożna kiedy wchodzę na estradę. Nawet gdy wykonawca jest nerwowy, jego występ zaczyna się przy drzwiach na estradę.

K.B. Spróbujmy z innej strony: jakie, Pani zdaniem, mają znaczenie w konkursie te pierwsze kroki uczestnika pomiędzy drzwiami na scenę i środkiem sceny? Czy to ma znaczenie w odbiorze i ocenie wykonawcy?
R.T. Myślę że sam występ mówi za siebie. Obserwuje wykonawców od momentu gdy wchodzą na scenę, ale za tę czynność nie zmieniam ich punktacji.

Katarzyna Bugaj:  A dla Pana?
Oleh Krysa: Wie Pani, to nie ma żadnego znaczenia dla mnie.  Ja tylko słyszę…Oczywiście jakieś wrażenie jest, ale to nie ma znaczenia.  Pierwszą rzeczą jest gra.

K.B. Jaka jest znajomość pomiędzy Panem a Profesorem Wrońskim?
O.K. Ja grałem na konkursie Wieniawskiego i Pan Wroński był w Jury i zapoznaliśmy się….przychodził na moje koncerty i spotykaliśmy się w domu.  Jestem bardzo dumny, że mnie tu zaprosili.

K.B. A co Pan myśli o takim konkursie—to jest przecież jedyny taki…
O.K. Jedyny i to unikalna rzecz bo zagrać trzy etapy bez fortepianu i bez orkiestry jest nadzwyczajnie ciężko.  Ja to znam i mogę to potwierdzić. (śmiech)

K.B. Muzyk jest bardzo eksponowany..nie ma się za czym schować…
O.K. I jest to zupełnie inny repertuar i jest to nadzwyczajnie ciężka rzecz…są oni wszyscy [uczestnicy] “heroes,” jak powiedział prof. Jakowicz.

K.B. Kiedy Pan słucha tych młodych grających ludzi , co jest dla Pana taką cechą najważniejszą (oczywiście rytm, nuty…)
O.K. Pierwsza rzecz…jury zawsze czeka na talent.  Mamy talenty.  Mamy i bardzo się cieszymy.  Poziom jest tu bardzo wysoki. i to się rozwija. Jestem bardzo szczęśliwy, że taka ważna rzecz się rozwija i rezultaty są fenomenalne.

K.B. A czy Pan ma ulubiony utwór z tego repertuaru?
O.K.  Z tego repertuaru to ciężko powiedzieć, bo to jest od Bacha do Bartóka i do współczesnych… do pana Kowalskiego ale ja za zawsze mam taką swoją ideę jak ktoś pyta jaki utwór jest mój ulubiony….to ja zawsze odpowiadam: ”ten który gram teraz!”