Recenzje występów

Adam Rozlach

 

Etap III

Dzień Drugi (poniedziałek 31.03.2015)

Kowalczyk Marta, Polska
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
B. Bartók – Sonata na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski

Znakomita wiolinistyka, pewne pociągnięcie ręki, wzorcowa postawa czyli znakomite rzemiosło ale i coś więcej. Coś, czego wcześniej nie było aż tyle, ile dostrzegłem w finale Konkursu. Przyszło w sama porę… Narracja Ciaccony prowadzona z bardzo profesjonalnym spokojem i w artystycznych ramach. Budziło podziw panowanie nad tą bardzo trudną materią. Prześwietna Fuga, zagrana na bardzo wysokim poziomie, zdecydowanie, mocnym smyczkiem – ile dynamizmu tam było, ile tych różnych szorstkości… Bardzo atrakcyjnie poprowadzona została Melodia – spokojna, wzruszająco piękna w swoim liryzmie, która zagrana została tak muzykalnie i malowniczo… Po tej części napisałem sobie w notatkach – musi być wysoka nagroda! Finał – doskonale zamknął tę bogatą całość. Jaka niesamowita była determinacja gry! Sonata Bartoka to był jej zdecydowanie najbardziej popisowy numer, jakiego tu jeszcze nie miała. A Kaprys? Zagrany czyściuteńko, wirtuozowsko, pewnie – do samego końca. A tak w ogóle, to był -wg mnie- najpoważniejszy występ tej skrzypaczki w długo już obserwowanej przeze mnie karierze… Wielkie gratulacje!

Kwaśnikowska Roksana, Polska
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski
H.W. Ernst – Grand Caprice on Schubert’s “Der Erlkönig”

Zupełnie inna estetyka – gra ostra, przenikliwa, jakby bez granic (pewnie to i zasługa instrumentu). Dobrze łączył się z tym niesłychany wręcz wykonawczy impet! Bardzo ciekawie rozwijała Ciacconę pokazując klasę i duże artystyczne walory- czyli to coś więcej, na co zawsze czekamy. Znakomicie wypadł Kaprys, odnotowałem szczególnie gęsty ton jej frazowania we wstępie. W końcu pojawił się ten utwór z I dnia finałów, jak go nazwałem: „najwyższego ryzyka” i okazało się, że można go zagrać bez większych problemów, czysto i efektownie, nawet w warunkach konkursowych. Oczywiście, skłamałbym gdybym powiedział, że wszystko wyszło tak, jak trzeba ale w proporcji do wczorajszego „spektaklu” – to był bardzo duży sukces!

Lee Ju-Ni, Szwajcaria
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski
E. Ysaye – Sonata nr 4 op. 27

Wielkie wrażenie! Znakomita gra -pewna, intensywna brzmieniowo, bogato różnicowana, odkrywcza… To był pokaz takiego klasycznego grania, podejścia do wykonania, do gry, z uwzględnieniem wszystkich reguł i wykonawczych kanonów. Kaprys z glissandami – to był swoisty „eksperyment”, jakiego tu jeszcze nie było ale czy było to aż tak obce naszym ludowym muzycznym zwyczajom? Poza tym bez pudła – znakomicie! Sonata Ysaye’a była pięknym muzycznym poematem, z rozpoetyzowaną niezwykle Sarabandą. Wszystkie skrzypcowe efekty: pizzicata, flażolety wychodziły po mistrzowsku, bez zarzutu. Wirtuozeria – bezdyskusyjna. Już podczas interpretacji Bartoka zapisałem: to jest granie na wysoką nagrodę, także w kontekście jej dotychczasowych tu prezentacji – równych, znakomitych!

Maszońska Amelia, Polska
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski
F. Kreisler – Recitativo und Scherzo Caprice

Wobec gry wcześniejszych polskich skrzypaczek, ta wydała mi się szczególnie intensywna i wyrazista. Była to gra z charakterem, zwracająca uwagę. Bartok pełen życia, grany z bardzo wysoką emocjonalną temeperaturą. Może trochę brakowało tych wysokich artystycznych szlifów ale gra skrzypaczki spełniała wszystkie główne wymogi. To samo pokazało wykonanie Kaprysu- było to, co trzeba: była wirtuozeria, a nawet spory polot gry. Kreisler – czyściutki, podany z wielką kulturą, ładnym wielce tonem. Szczególnie zaimponowała mi wykonaniem Kaprysu, który zagrała z jaką swadą i fantazją, z jaką skutecznością!

Mazur Jan, Polska
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski
E. Ysaye – Sonata nr 3 op. 27 “Ballade”

Bartoka zaczął z charakterem. Tu bodaj było znacznie więcej -w proporcji- rzemiosła niż artyzmu. Więcej też „mocowania” się z materią, jakby grania na siłę. Może to kwestia instrumentu i potrzeby wyciągania z niego więcej niż można? Ale -jeśli tak było- nie czynił tego na darmo: świetnie było go słychać, a gra robiła wrażenie, czasami nawet bardzo dobre. Podobał mi się Kaprys, odegrany zrazu wrażliwie, potem właściwie ogniście. Sonata Ysaye’a? Potwierdziła jego zdecydowany talent, także duży wykonawczy impet, do tego chyba podkreślaną już tu kiedyś silną motywację – a to niebagatelne cechy. Potwierdziła też –jak sądzę – brak wsparcia w instrumencie.

Pietkiewicz Jan, Polska
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski
A. Schnittke – A Paganini

To ten tak podobający mi się skrzypek, który grał nadzwyczaj ciekawie, sprawnie, efektownie – w każdym etapie. Jak widać już po samym dojściu do finału – podobał się i wymagającym jurorom. Bartok raczej ostry w wydźwięku (zastanawiałem się czy aby ci, którzy mieli lepsze instrumenty, nie grali bardziej delikatnie?). Skrzypek taki może trochę „bezproblemowy” choć bardzo wiele już potrafi. Wysoko cenię u niego żywiołowość gry, jakiś duży pęd do przodu, ogólną aktywność choć i w tych wolnych, refleksyjnych ogniwach pokazywał tu nie raz, że potrafi grać wręcz czarująco. To duży talent. Bardzo skoncentrowany, pewny, skuteczny… Ostatni utwór wydał mi się szczególnie mu bliski. Znalazł ciekawy wyrazowy sposób na wstęp – mroczny, tajemniczy, migotliwy (z tą najwyższą stałą nutą). Bardzo wciągało to jego rozedrgane wykonanie piekielnie trudnego utworu… Kiedy przeszedł do rzeczy, czyli kiedy zaczął prezentować paganiniowskie cytaty, raz po raz zachwycał impetem i precyzją. Potężna i potężnie trudna do przekazu to kompozycja. Moim zdaniem uporał się z nią całkiem dobrze.

Etap III

Dzień Pierwszy (niedziela 29.03.2015)

Smovzh Orest, Ukraina
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
B. Bartók – Sonata na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski

Znów fantastyczny jego występ! Perfekcyjny i porywający! Nie ma tu ukraiński skrzypek konkurencji. Wszystko gra na jednym, najwyższym poziomie, i to w każdym etapie. To bardzo miły, młody człowiek, który na estradzie przeistacza się w skupioną do granic, bez reszty pochłoniętą tym co robi, oddaną jednej tylko sprawie – postać. Tu nie ma niczego sztucznego, tu nie ma udawania – wszystko jest głęboko przeżyte, doskonale przygotowane i perfekcyjne, w każdym calu. Do tego ma cudownego sprzymierzeńca – włoski instrument z 1770 r., o jasnym, szlachetnym tonie. Gra zajmująco. Sonata Bartoka? Proszę bardzo. Potężne dzieło o piętrzących się trudnościach zagrane tak, że chciałoby się słuchać tego wykonania raz jeszcze: elektryzująca Ciaccona, genialna Fuga, eteryczna Melodia – jakby z zaświatów, taka liryczna ewokacja z artystycznym szlifem, finał – porywający. Kaprys Polski? Oto on: z urzekającym wstępem, zamyślonym ale coraz intensywniejszym, z super wirtuozowskim w końcu – utworem właściwym. Wspaniały artysta, absolutny perfekcjonista. Do samego końca.

Wasiucionek Małgorzata, Polska
G. Bacewicz – Kaprys Polski
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
A. Schnittke – A Paganini

Prześwietna skrzypaczka. Ton jej instrumentu we wstępie do Kaprysu bardziej gęsty, pełniejszy od brzmienia skrzypiec poprzednika. W kontekście zaś całości jej bardzo udanego występu, może bardziej był „realny” ale dobrze współgrał z jej interpretacyjnymi pomysłami. Już sam Kaprys pokazał najwyższy skrzypcowy poziom i znakomite prowadzenie instrumentu. Co dopiero Ciaccona – perfekcyjnie ujęta, zagrana z wielką intensywnością emocji. Może była trochę ostrzejsza w wyrazie, znów porównując, ale przecież dynamizmu i pewnych szorstkości dziełu temu nie brakuje. W wykonaniu trudnego utworu Alfreda Sznitke podziwiałem zaś budowanie formy i umiejętność trzymania nas w napięciu. Duża muzyczna kompetencja, wspaniała sztuka gry na skrzypcach. To było pełnowymiarowe granie, w którym w ogóle nie było i nie mogło być mowy o jakichkolwiek trudnościach, o jakimś spadku napięcia czy koncentracji, o błędach, wahaniach intonacyjnych. Znakomity występ!

Wieliński Miłosz, Polska
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski
K. Lipiński – Kaprys op. 29 nr 2

Od pierwszych taktów jego Ciaccona wydała mi się łagodniejszą wersją tego obowiązkowego dla wszystkich utworu. Brzmiała, jakby była przytłumiona w swoim wydźwięku. Może to instrument? W każdym razie mało było ekspresji, tak ważnego tu napięcia. Chyba za bardzo grzecznie ją grał choć energii i werwy wcale mu nie brakuje. Zabrakło natomiast koncentracji bo pogubił się kilka razy, co na pewno nie pomogło nam w dobrym odbiorze, a jemu w dalszym wykonaniu. Bacewicz rozpoczęta głośno, bardzo „ziemsko”, z ładnym wszak wyciszeniem wstępu. W odbiorze zaś samego Kaprysu przeszkodził mi niezbyt sprzyjający wykonaniu instrument, na którym nie wychodziły, i nie brzmiały właściwie, tak ważne tu, różne efekty. Kaprys Lipińskiego… Chwała mu za to, że wybrał ten arcytrudny nasz utwór no ale od samego początku grał go fałszywie intonacyjnie czy może delikatniej rzecz ujmując – niezbyt czysto, i nawet już specjalnie nie reagował, nie korygował tego. Trudny program…

Bucholc Aleksandra, Polska
G. Bacewicz – Kaprys Polski
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
F. Kreisler – Recitativo and Scherzo Caprice

Jej Kaprys po bardzo romantycznym wstępie, zachwycił oczywiście wirtuozerią i wykonawczą perfekcją. Bartok był spokojny w narracji, czysty w realizacji, pewny. Taki też, świetnie przygotowany utwór Kreislera. Skrzypaczka muzykalna, z ładnie brzmiącym instrumentem, z dużą łatwością gry, panująca nad całą materią ale jej gra była stanowczo za bardzo -jak taką czasem nazywam- bezwrażeniowa. Na tym etapie współzawodniczenia oczekuję jednak czegoś więcej od najznakomitszego choćby rzemiosła.

Gajownik Nikola, Polska
G. Bacewicz – Kaprys Polski
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
B. Bartók – Fuga z Sonaty na skrzypce solo

Tu więcej może było fantazji, zwłaszcza z początku, poza tym było profesjonalne, dobre i skuteczne granie, spora wirtuozeria, dobry instrument, nb. moim zdaniem, nie do końca właściwie wykorzystany. Może z racji trudnego programu? Ale przecież i o to tutaj chodzi aby wydobyć z takich gigantycznych utworów jak Sonata Bartoka, w finale tego najtrudniejszego Konkursu – ich muzyczną esencję, zaciekawiać pomysłami, zafrapować. Słuchacza, także jurorów – trzeba nas poruszyć, nie ma innego wyjścia na konkursach…

Harutyunyan Lusine, Armenia
B. Bartók – Tempo di ciaccona z Sonaty na skrzypce solo
G. Bacewicz – Kaprys Polski
H.W. Ernst – Grand Caprice on Schubert’s “Der Erlkönig”

Tu napięcie było w każdym momencie – jak to zauważyłem: w dźwiękach, w grze i między dźwiękami nawet. Tak zaczął się Bartok. Też było to bardzo dobre wykonanie choć ekscytacji tu nie odnotowałem. Czarujący był oczywiście wstęp do Kaprysu choć bardziej podobał mi się u jej poprzedniczki – sam zaś Kaprys odegrany został bodaj najefektowniej, nie tylko dlatego, że w kosmicznym niemal tempie. Natomiast Król Olch… To było, jak powiedział po koncercie jeden z słuchaczy – zarzynanie króla. Kolosalna porażka skrzypaczki, która po I etapie należała do moich faworytów. Tak fałszywie jeszcze tu nikt nie zagrał, i to od początku do samego końca. Jest to oczywiście utwór „wysokiego ryzyka”, może i najwyższego ale przecież można było sobie wybrać inny albo -w ostateczności, jeśli już- nauczyć się tego. Coś mi się wydaje, że uroczej Lusine zabrakło nań czasu bo nie myślę, żeby nie wierzyła, że może tu dojść do finału…

Etap II

Dzień Pierwszy (piątek 27.03.2015)

Siebers Adam, Polska
J.S. Bach – II Partita d-moll BWV 1004, Ciaccona
E. Ysaye – Sonata nr 6 op. 27

Bardzo dobre wrażenie wywarła na mnie gra naszego kandydata. Dojrzała, pewna, spokojna, a program II etapu – ogromnie wymagający. Jestem pod wrażeniem o wiele wyższego stopnia przygotowania -przynajmniej naszych kandydatów- programu II etapu. Poważna Ciaccona, z kołyszącym wypunktowywaniem jej tanecznego rodowodu, zagrana wręcz bezproblemowo; świetna też Sonata, zawsze w profesjonalnych, wykonawczych ramach. Duża wrażliwość. Jaka ładna habanera!

Sławek Maria, Polska
J.S. Bach – III Sonata C-dur BWV 1005, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 2 op. 27

Bo ja wiem czy byłem zachwycony tą koncepcją ujęcia Bacha? Taką wolno i leniwie płynącą w czasowej przestrzeni? Nawiasem, Bach stawał się wtedy jeszcze bardziej nowocześnie brzmiącym… Zresztą i fuga snuła się w tym duchu, w tym jednostajnym, leniwym rytmie, co -moim zdaniem- stało się powodem, że nie miała napięcia i dłużyła się niemiłosiernie. Doszło jeszcze wrażenie jakby „składania” przez solistkę pojedynczych dźwięków – prysła pewność gry, pojawiły się usterki intonacyjne… Sonata ciekawsza – z celnym i żywym reagowaniem na jej tematyczne szorstkości. Ogniwo wolne zaś – bardzo piękne, czasem wręcz oniryczne, szczęśliwie dalekie od naszej rzeczywistości…

Smovzh Orest, Ukraina
J.S. Bach – III Sonata C-dur BWV 1005, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 1 op. 27

Wizjoner najprawdziwszy! Jedyny bodaj skrzypek, który nie musi udawać artystę – po prostu nim jest. Całkowicie pochłonięty swoimi frapującymi ideami, zanurzony w muzyce tak głęboko, że czasem wyglądał jakby był pod jakimś bardzo tajemniczym jej działaniem. Niby ten sam Bach, a zupełnie inny. Jego fuga tętniła życiem, skończyła się tak szybko, z wrażeniem jakby chciałoby się jej jeszcze… Ożywiały ją też plastycznie rysowane wejścia tematów, ogromnie wyraziste i to w każdych ich postaciach. On nas wciągnął w tę swoją grę z muzyką. Był z nami, a my z nim. Fantastyczny Bach! Druga Sonata, oryginalna i ciekawa – tak samo, jak on sam. Żadnej sztampy czy łatwizny. To były prawdziwe artystyczne kreacje. Doskonale przygotowany skrzypek, w najdrobniejszych szczegółach, do tego posiadający kapitalne pomysły na swoje konkursowe występy. No i nie zapomnijmy o jego instrumencie, który bardzo dobrze służy realizacji jego idei. To Anselmo Belosio z 1770 r. Artysta ten wyrósł nam tu na zdecydowanego bohatera tegorocznego Konkursu!

Strzelecki Jakub, Polska
J.S. Bach – II Partita d-moll BWV 1004, Ciaccona
E. Ysaye – Sonata nr 1 op. 27

Tu już bez olśnień ale z wieloma walorami muzycznymi np. z ciekawie tworzoną narracją, takąż grą kontrastów, z czystą intonacją, z napięciem i dynamicznymi wzniesieniami – co ważne przy powadze tego arcydzieła, Ciaccony. Pojawiały się też drobne, pojedyncze błędy i to -jak to często bywa- w najprostszych miejscach. Sonatę zagrał dynamicznie. Podobała mi się. Ładnie muzykował, z pomocą też dobrze i czysto brzmiącego instrumentu, zwłaszcza w fugato, w której to części starał się stworzyć coś bardzo swojego. Ale i dwa pozostałe ogniwa stały na całkiem wysokim poziomie wykonawczym. I on skończył z dobrym wrażeniem.

Wąsik-Janiak Kamila, Polska
J.S. Bach – I Sonata g-moll BWV 1001, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 2 op. 27

Spokojna i rzeczowa była narracja Adagia, które zostało wykonane gęstym, soczystym tonem. Podobała mi się i Fuga, zagrana aktywnie, mocno, pewnie i skutecznie. Druga Sonata, ta z op. 27, ta, która tak niezwykle łączy się z Bachem, również miała wiele wykonawczych atrakcji, np. nastrojową wielce drugą i trzecią część, była w końcu i prawdziwa furia. Dynamiczne było to wykonanie pokazujące bardzo dobrze opanowane dzieła. Nie podobało mi się tylko takie mało muzyczne „ciosanie” tych masywnych akordów, w obu utworach.

Wasiucionek Małgorzata, Polska
J.S. Bach – II Partita d-moll BWV 1004, Ciaccona
E. Ysaye – Sonata nr 2 op. 27

Ten występ był dla mnie jedną wielką przyjemnością, jaka może wynikać z słuchania muzyki bo była i pewność wszelkich poczynań, znakomite umiejętności, gra wytrawna, dojrzała, pełna powabu i delikatności, ciepła ale też pełna napięcia, z jakim wiąże się bachowskie zwłaszcza dzieło. Potrafiła zainteresować nas tym co proponowała, a wyobraźni jej nie brakuje. Nadto, była to Ciaccona stanowiąca jedną całość, jedną wyrazową formalnie połać! Drugi utwór potwierdził, że swą dynamiczną grą skrzypaczka umie trzymać nas w napięciu, ale i to, że jej pomysły mają pełny artystyczny wymiar. Znakomite Preludium, Malinconia -jakby podwójnie przytłumiona, wręcz oniryczna- krótka, a piękna. Czyściuteńkie i precyzyjne były wirtuozowsko przeprowadzone figuracje w kolejnym ogniwie, z furią zagrany finał, w którym drobne tylko pojawiło się -raz- intonacyjne zawahanie. I jeszcze jedno – bardzo ciekawie brzmiący instrument, który jakoś mocno wiąże się z jej muzyczną estetyką…

Wieliński Miłosz, Polska
J.S. Bach – II Sonata a-moll BWV 1003, Grave i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 5 op. 27

Poważny występ, znakomicie przygotowany. Dużo potrafi. Ciekawie kreował ten swój bachowski świat. Fuga pełna napięcia, świetnie opanowana i zrozumiana, ciekawie oddawane były jej polifoniczne wymiary. Dojrzała wielce i druga Sonata, którą skrzypek zagrał z takim rozmachem! Najszczególniej spodobał mi się finałowy, prawdziwie rustykalny taniec. Nieco mniej instrument…

Bielenia Michał Kajetan, Polska
J.S. Bach – I Sonata g-moll BWV 1001, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 3 op. 27 “Ballade”

Bardzo ciekawy Bach: ładnie wytrzymane do końca, w napięciu – Adagio. Fuga – odegrana sprawnie, z pasją, energią ale i kompetencją. Duża łatwość gry, świetne przygotowanie. Sonata – Ballada wrażliwie rozpoczęta, znakomicie rozwijana. Jaki zapał, jaka motywacja! Kilka razy podkreślałem w I etapie ambicję tych młodych ludzi bo podziwiam najszczerzej ich motywację do pełnienia tego prawdziwego posłannictwa jakim jest wykonywanie zawodu koncertującego muzyka w naszych, tak trudnych dla sztuki wysokiej – czasach…

Bucholc Aleksandra, Polska
J.S. Bach – I Sonata g-moll BWV 1001, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 3 op. 27 “Ballade”

Kolejny znakomity występ! Dorosłe to było, poważne Adagio, bardzo też dojrzałe granie. Nieskazitelne wykonanie fugi, czyściutkie, subtelne w realizacji wszelkich „ozdób”. Żywa narracja, w jednym wyrazowym ciągu, do tego świetnie wszystko wyreżyserowane i przygotowane przez skrzypaczkę. Pełna poezji była Sonata- Ballada, od początku nakreślone zostały szerokie emocjonalne przestrzenie tej bajecznej kompozycji, pokazując ogromny w końcu dynamizm dzieła. Oczywiście jest to wszystko głęboko powiązane z wykonaniem, interpretacją, także z ekspresją tej młodej, wybitnie utalentowanej artystki. Wszystko zostało najciekawiej przygotowane i wyreżyserowane przez nią. I tu był więc ogrom satysfakcji…

Ciężarek Gwidon, Polska
J.S. Bach – I Sonata g-moll BWV 1001, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 6 op. 27

Długo kazał nam na siebie czekać młody skrzypek no ale jeśli tuż przed występem pęka struna (jak widać i struny zdają konkursowy egzamin…). Na szczęście okoliczności te nie wpłynęły na jakość prezentacji. Bardzo ciekawa i dobrze opanowana była część bachowska. Zagrał ją skrzypek tak, jak moglibyśmy tego oczekiwać wobec skali jego wielkiego talentu: czysto, pewnie, skutecznie technicznie, do tego z bardzo dużym spokojem, może nawet aż za dużym. Szósta Sonata miała wiele naturalnego wdzięku, wiele właściwego w tym dziele uroku ale też pokazała ogrom młodzieńczej ekspresji i dynamizmu, których na pewno nie było widać ale doskonale słychać. Świetne wykonanie! Bardzo dobra całość występu!

Gajownik Nikola, Polska
J.S. Bach – III Sonata C-dur BWV 1005, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 3 op. 27 “Ballade”

Trochę miałem tzw. mieszane uczucia kiedy słuchałem takich pulsacyjnych „podrygów” w realizacji Adagia. Fuga zagrana została już płynnie, gładko, niejako z uśmiechem na ustach – jakby na dużym luzie. Zastanawiałem się czy może dlatego -po raz drugi już tego dnia- nie chciała się skończyć w „swoim” czasie? Świetnie i ona przygotowała swój występ. Zdecydowanie najbardziej podobała mi się Sonata-Ballada, zwłaszcza od tej dynamicznej, wyrazowej strony ale i od technicznej – nie słychać było żadnych barier!

Harutyunyan Lusine, Armenia
J.S. Bach – II Partita d-moll BWV 1004, Ciaccona
E. Ysaye – Sonata nr 1 op. 27

Tu spora niespodzianka bo spodziewałem się rewelacji po znakomitym jej I etapie… Cóż, zdarza się, można by spuentować choć skłamałbym, gdybym i dziś nie zauważył wielu fantastycznych walorów jej sztuki – np. niezwykłych kontrastów, i to osiąganych szeroką gamą służących temu środków czy wyrazistych i mocnych przeprowadzeń kulminacji. Do tego skrzypaczka gra pięknym ale i jędrnym tonem, gęstym -ma znakomity instrument. Ciaccona nie do spodobania szczególnego, zbyt wiele miała wykonawczych niedoskonałości, niby drobnych (poza ostatnią!) ale nie licujących ze wspomnianymi wcześniej, najwyższymi oczekiwaniami. I w drugim utworze wyczuwałem jakieś kłopoty z koncentracją choć były to głównie niebezpieczeństwa. Była bowiem i wirtuozeria, były mocne kulminacje, ślicznie podawany temat fugata, było powabne Allegretto (z drobnymi wahaniami intonacyjnymi), mocny acz nieczysty do końca – finał. Zabrakło więc kluczowego zamknięcia, tego ostatecznego szlifu. Całkiem niespodziewanie zresztą, powtarzam…

Dzień Drugi (sobota 28.03.2015)

Kowalczyk Marta, Polska
J.S. Bach – II Sonata a-moll BWV 1003, Grave i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 6 op. 27

Subtelny początek. Fuga – sprawnie odegrana i obiektywnie. Wykonanie gładkie, już bez spadków napięcia. Drugie dzieło wyraźnie rozwijało się, z taktu na takt, nabierając blasku. Było trochę niepewności intonacyjnych, nie zawsze czyste były przebiegi w tych najbardziej newralgicznych miejscach kompozycji ale nigdy nie brakowało i walorów muzycznych. Także brzmieniowych – powabnie i atrakcyjnie brzmiały np. niskie tony jej instrumentu.

Kwaśnikowska Roksana, Polska
J.S. Bach – I Sonata C-dur BWV 1005, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 6 op. 27

Jej gra też była rzeczowa, konkretna. Bach nie nużył bo grany był z mocnym wyrazowym wsparciem, dobrze słychać było wejścia tematu, brzmienia były jasne, tok wartki. Fuga zalecała się nadto wolnym od wszelkich wahań intonacyjnych czy technicznych- przebiegiem, skrzypaczka potrafiła nas zająć wysoce zaangażowaną realizacją. Biegła, lotna i fantazyjna była Sonata Ysaye’a, mimo wspomnianej z początku rzeczowości, idąca do przodu, również ładnie brzmiąca – i u niej podobały mi się gęste, niższe tony. Ciekawy instrument, z nośnym, wyrazistym i jasnym dźwiękiem. Duża już wykonawcza klasa!

Lee Ju-Ni, Szwajcaria
J.S. Bach – II Sonata a-moll BWV 1003, Grave i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 5 op. 27

Absolutnie nieskazitelna gra – piękna, powabna, czuła, wzbogacona tym nieziemskim jej spokojem. Fuga – żywa nadzwyczajnie. Tu dopiero głosy były ustawione pod kątem ich obrazu, plastyczności podawania, rzecz jasna – wedle wszelkich reguł gry polifonicznej. Imponowało poczucie smaku, kultura rozumienia muzyki, stylu, artyzm no i profesjonalny wielce sznyt. Sonata romantyczna – zrazu wręcz nie z tej planety, czarująco grana, okazale rozwijana choć do naszego rozumienia rustykalności -jak sądzę- droga daleka. Ale na pewno było żywiołowo, barwnie i fantastycznie!

Maszońska Amelia, Polska
J.S. Bach – II Partita d-moll BWV 1004, Ciaccona
E. Ysaye – Sonata nr 3 op. 27 “Ballade”

Piękna, czysta, zwiewna gra, delikatna, subtelna choć na pewno nie można jej zarzucić braku oczekiwanych w wykonywanym programie brzmień ostrych czy wręcz szorstkich. Były. Szeroką ma paletę tonów, nadto doskonale zapamiętuje ich właściwe ustawienia dynamiczne – co ważne w polifonii, zwłaszcza kiedy trzeba powracać do -na chwilę porzuconej, z technicznej konieczności- linii. W Sonacie – Balladzie zaimponowała mi niesłychanym, wykonawczym nerwem i wielką fantazją dzięki czemu, ta tak inspirująco zapisana kompozycja, nabrała nowego, świeżego blasku. Skrzypaczka nadała dziełu jeszcze więcej kolorów i życia!

Mazur Jan, Polska
J.S. Bach – II Partita d-moll BWV 1004, Ciaccona
E. Ysaye – Sonata nr 4 op. 27

Ciekawe bardzo zjawisko bo talent niepospolity, a wciąż przed ostatecznym oszlifowaniem. Podchodzi do gry bardzo żywiołowo i spontanicznie, szczerze i prawdziwie. Pewnie jest bardzo pracowity i jeszcze bardziej ambitny, w najlepszym rozumieniu tej cechy, choćby w podejmowaniu najtrudniejszych zadań, które już dziś realizuje z dużym powodzeniem. Nie zawsze jeszcze panuje nad każdym elementem uprawianej sztuki, różne mankamenty być może wkalkulowane są jeszcze w jego rozwój. W Ciacconie wyczułem żywioł jeszcze nieposkromiony (nagłe zmiany temp, sporo pewnych przejaskrawień, czasami -oczywiście- potrzebnych), odwrotnie było w Ysaye’u. Pięknie muzykował zwłaszcza w Sarabandzie. W pierwszym ogniwie oraz nade wszystko w finale pokazując do tego zawsze mile słyszaną żywość gry, czystą wirtuozerię i dużą efektowność poczynań.

Paliwoda Anna, Polska
J.S. Bach – I Sonata g-moll BWV 1001, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 4 op. 27

Ta sama Sonata Ysaye’a – dopiero po raz drugi na Konkursie. Też bardzo ciekawa – w ogóle szczególnie ten II etap pokazał nam wysoką klasę co najmniej kilkorga polskich młodych wiolinistów. Jest wśród nich i Anna Paliwoda. Ma tak niesamowity pęd do grania, tak niesłychaną motywację. Przede wszystkim jednak znakomicie gra – pewnie, efektownie, na równym, wysokim poziomie, ładnym tonem, czysto, muzykalnie, dynamicznie, z wirtuozerią, polotem, fantazją… A do tego wszystkiego ma świetnie brzmiący -i donośnie- instrument. Czegóż chcieć więcej?

Park Kyunghwa, Korea Płd.
J.S. Bach – I Sonata g-moll BWV 1001, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 3 op. 27 “Ballade”

Bach mimo pewnych wyrazowych, zwłaszcza walorów i znakomitych wręcz miejsc, zalecał się różnymi mniej miłymi i częstymi niestety niespodziankami. Często szwankowała intonacja, także technika gry, może trochę też i sam instrument? O wiele lepsza i ciekawiej wykonana była Sonata – Ballada. Z jednej strony była czuła i wrażliwa, z drugiej niesłychanie dynamiczna. Bardzo wiele już potrafi choć nie jest to pewna do końca gra, o czym przekonaliśmy się i podczas tej drugiej prezentacji.

Pietkiewicz Jan, Polska
J.S. Bach – III Sonata C-dur BWV 1005, Adagio i Fuga
E. Ysaye – Sonata nr 3 op. 27 “Ballade”

I jego Bach wyrazisty, dobrze zrozumiany, trzymający naszą uwagę. Utalentowany wielce i on. Świetnie przygotował zwłaszcza Sonatę – Balladę, zdawał się bez trudu ogarniać cały ten niełatwy, muzyczny materiał. Biegły, sprawny technicznie, spontanicznie reagujący, pełen młodzieńczego zapału. Dysponuje już sporą siłą przekonywania – a to bardzo dużo jak na jego młody wiek i na Konkurs o najwyższych wymaganiach!

Etap I

Dzień Pierwszy (środa 25.03.2015)

Występ Siebersa Adama

Siebers Adam, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 4
N. Paganini – Kaprys 23 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Niezbyt imponujący start mimo niezłego przygotowania.  Od początku gra dość nijaka, do tego z mocno szwankującą intonacją. Mankamenty te spotęgowały się w obu Kaprysach. Niby pewnie operował smyczkiem ale zawsze coś przeszkadzało „obok”. Pytałem się sam siebie, jaki udział w tym mógł mieć jego instrument (Bruckner ze szkoły niemieckiej…). W Kaprysie Wieniawskiego, poza niezłym wstępem, doszły jeszcze niedomagania techniczne. Pełen niedobrych myśli, nagle, zostałem niemal olśniony wykonaniem utworu Bartosza Kowalskiego – nb. ogromnie ciekawego bo „otwierającego” skrzypków, dodającego im skrzydeł – tu, stanowczo za późno. Jakby inny skrzypek stanął nagle na estradzie: muzykalny, wrażliwy, o ileż pewniejszy technicznie, do tego grający z ekspresją, intensywnym tonem – czyli bardzo ciekawie!

Sławek Maria,  Polska
G. Ph. Telemann   – Fantazja nr 9
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
N. Paganini – Kaprys 3 op. 1
B. Kowalski – In Affecto

Jej Telemann żyje i pięknie brzmi! Ładnie muzykowała, wrażliwie. Dobrze brzmiał jej instrument. Gra była gładka, bezproblemowa. Często zwiewna i delikatna. Pierwszy Kaprys zaczęty dość ostrożnie, może asekuracyjnie i nie zawsze pewny. Drugi -z problemami intonacyjnymi. Technicznie niby wszystko grało, a jednak rodziły się wątpliwości. Także strona muzyczna nie wnosiła niczego istotnego. W utworze obowiązkowym pojawiła się za to fantazja wykonawcza! Skrzypaczka zdecydowanie odżywała, jakby nabierała pewności siebie po trochę sztywnych i dość nijakich Kaprysach. Bardzo dobry punkt programu.

Smovzh Orest, Ukraina
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 7
N. Paganini – Kaprys 3 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Od razu zwrócił moją uwagę innym gatunkiem gry Telemanna – takim trochę na “starą modłę” – z dźwiękiem powabnym, okrągłym, cieniowanym. Spodobała mi się ta gra we wstępnym, nastrojowym ogniwie, a jeszcze bardziej w kolejnej wolnej części, jeszcze urokliwiej zagranej. Nie spodobała mi się jednak ta żywa bo za bardzo “wycinana” i nie tak muzykalnie jak zapowiedział nam to z początku. Grał jednak skutecznie, to była gra aktywna i ciekawa. Ładnie brzmiały mu skrzypce. Dobre Kaprysy, choć czasem trochę nierówne wykonawczo np. w finale Paganiniego. Grał je pewnie, spokojnie, muzykalnie, czysto intonacyjnie (poza finałem Wieniawskiego). Najciekawiej znów wypadł utwór Bartosza Kowalskiego –jeszcze inaczej odczytany, jeszcze ciekawiej. Wyraziste kontrasty, muzyczny poziom wręcz frapujący. Dużą ma wyobraźnię, wrażliwość, fantazję. Najwłaściwiej jak mógł zamknął tym wykonaniem swój pierwszy tu występ!

Sokalska Magdalena, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 9
N. Paganini – Kaprys 17 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Ciekawa, ambitna i wrażliwa skrzypaczka. Ładnie muzykowała we wstępie Fantazji. Pewne było i drugie, to żywe ogniwo. Niezły technicznie był również pierwszy Kaprys choć z pewnymi mankamentami w środkowej części. O wiele zaś ciekawszy – Wieniawski, zwłaszcza w skrajnych ogniwach. Utwór obowiązkowy pokazał duże muzyczne zaangażowanie, wykonawczą pewność, także sporą.

Strzelecki Jakub, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 7
N. Paganini – Kaprys 23 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Kolejny ciekawy polski skrzypek, grający gładko, czysto, okrągło brzmieniowo. Muzyk wrażliwy i spokojnie podchodzący do wykonawczych problemów. Ale to było w Fantazji. W Kaprysach stracił bowiem pewność gry, także czystość intonacji. Wieniawski może był ciut ciekawszy ale niewiele z tego wynikało. Dużo lepiej i on czuł się w ostatnim utworze, grał pewniej, swobodniej. Nierówny był to jednak – całościowo – występ.

Sutt Karolina Beata, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 12
N. Paganini – Kaprys 22 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 4 op. 10 “Le Staccato”
B. Kowalski – In Affecto

Niezła i u niej była Fantazja Telemanna choć z może trochę surowszym dźwiękiem? Ładnie jednak niesiony był ton jej instrumentu. Sprawna technicznie, zdecydowana wykonawczo. I u niej gorsze Kaprysy, Paganini raz lepszy, raz nie do przyjęcia, np. z początku, intonacyjnie. Wieniawski lepszy, lżej zagrany choć wyczuwałem pewną ostrożność. Nierówny wykonawczo był finałowy utwór choć tych lepszych momentów miał pewnie więcej, zwłaszcza w pewności i swobodzie gry. I ona była o wiele bardziej otwarta w tym utworze.

Wasiucionek Małgorzata, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 3
N. Paganini – Kaprys 15 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Bardzo ładny Telemann! Podobała mi się zwłaszcza część quasi-taneczna. U niej więcej było wyrazowej równowagi – dbała bowiem o muzykę nie tylko w nastrojowych ogniwach. Pierwszy Kaprys, zwłaszcza z początku, pokazał wiele technicznych niedokładności. Za to Wieniawski był mocnym punktem, tu już nie słyszałem technicznych barier – dobrze wygrywała wszystkie nutki tego niełatwego przecież Kaprysu. Bardzo dobry był też utwór obowiązkowy! Świetne, wyraziste kontrasty, mocna dynamika, dużo fantazji, kolorów…

Wąsik-Janiak Kamila, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 5 op. 10 “Alla Saltarella”
N. Paganini – Kaprys 23 op. 1
B. Kowalski – In Affecto

Fantazja zagrana bez fantazji, o artystycznym szlifie nie wspominając. Kaprysy także z wątpliwościami, też niepewnie pokazane. W „In Affecto” o ileż więcej było zdecydowania i pomysłów…

Wieliński Miłosz, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 6
B. Kowalski – In Affecto
N. Paganini – Kaprys 17 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 4 op. 10 “Le Staccato”

I on nie wywarł na mnie większego wrażenia. Telemann z odczuciem „składania” poszczególnych elementów bez właściwego muzycznego spoiwa, bez słyszenia całości. Finałowe ogniwo – najciekawsze, najlżejsze. W drugim utworze był już wiarygodny muzycznie, nie brakowało zdecydowania, pewności poczynań, nawet pewnej kreatywności. Oba Kaprysy zaś z drobnymi zaledwie przebłyskami możliwości, zagrane bez większej kontroli, bez panowania nad całościami. Do muzyki tam się znajdującej – daleko…

Bielenia Michał Kajetan, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 3
H. Wieniawski – Kaprys nr 3 op. 10 “L’Etude”
N. Paganini – Kaprys 1 op. 1
B. Kowalski – In Affecto

On słyszy i ogarnia już większe całości. Muzykalny, żywy, wrażliwy. Potrafi zaciekawić, urozmaicić muzycznie wykonanie – Fantazja do spodobania. Kaprys Wieniawskiego chyba źle dobrany bo niepewnie oddany, zagrany nieładnym tonem, nie zawsze czysto. Podobnie w Paganinim, zwłaszcza z początku, potem opanował nieco sytuację. Najlepszy znów utwór finałowy – świetnie zagrany, najciekawiej, najdojrzalej. Tu fantazji było najwięcej!

Bucholc Aleksandra, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
N. Paganini – Kaprys 24 op. 1
B. Kowalski – In Affecto

Wspaniały Telemann! Zagrany masywnie, a wrażliwie. Zdecydowanie, pewnie, dojrzale i świadomie – pod każdym względem. Gra wytrawna, tonem jasnym, pięknym, wyrazistym, czystym. Jedna z najciekawszych jak dotąd kandydatek. Ciekawy Wieniawski, wyrazisty, zagrany z rozmachem, ciekawie kontrastowany (znakomity efekt „echa”!). Niestety nieudany do końca Paganini. Szkoda, że nie wybrała choć trochę łatwiejszego, ten, najsłynniejszy, jakby ją przerósł. Rekompensata przyszła w „In Affecto” – stworzyła bardzo ciekawy, wielowymiarowy obraz utworu, wykonanie barwne, dynamiczne, porywające!

Buda Anna, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 1
N. Paganini – Kaprys 23 op. 1
H. Wieniawski – “Prélude” op. 10
B. Kowalski – In Affecto

Fantazja zagrana z impetem – od początku. Ciekawie więc i w tych żywych ogniwach, przedstawionych z dużym polotem. To chyba było jedyne w tym dniu tak żywiołowe i najbardziej spontaniczne ujęcie Telemanna. Gorzej było już w Kaprysie Paganiniego, w którym jak to sobie nazwałem – z godnością pokonywała wszelkie jego trudy, przykrywając je czasem tym swoim charakterystycznym zdecydowaniem. W drugim Kaprysie było chyba podobnie bo i tu czuło się, że nie peszą ją niedoskonałości, o których jakby dobrze wiedziała, że i tak wnet musi je pokonać. Oczywiście, utwór obowiązkowy – najciekawszy. Ciągły pęd do przodu, gra intensywna, z pewną może nawet i dzikością ale jakie przez to osiągała efekty brzmieniowe choćby grą sul ponticello, to było zjawiskowe. Prawdziwie „In Affecto”!

Ciężarek Gwidon, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 9
B. Kowalski – In Affecto
N. Paganini – Kaprys 17 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 4 op. 10 “Le Staccato”

Bardzo ciekawy skrzypek. Duży talent, mimo pytań i pojawiających się jeszcze wątpliwości. Poważnie zarysował np. wstęp do Fantazji, ciekawie muzycznie choć dały się też zauważyć momenty zagrane bardziej powierzchownie czy wręcz surowo, np. w drugiej pozycji występu. Ma on w sobie jakiś wrodzony talent, imperatyw grania, który np. pozwala mu na osiągnięcie bardzo dobrego wrażenia po Kaprysie Paganiniego! Nie było to oczywiście wykonanie na płytę ale na pewno jedno z ciekawszych tego dnia, najbardziej spontanicznych, żywych i udanych zarazem! Mimo, że najwięcej mankamentów było w Kaprysie Wieniawskiego to jednak i tu można było znaleźć wiele wyrazistych i świetnych momentów. Bardzo chciałbym usłyszeć go w kolejnej fazie Konkursu!

Dzień Drugi (czwartek 26.03.2015)

Gajownik Nikola, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 6
N. Paganini – Kaprys 15 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 8 op. 10 “Le Chant du Bivouac”
B. Kowalski – In Affecto

Fantazja w jakby dawnym, okrągłym brzmieniu – urokliwa. Polifoniczne sploty pokazywane bardzo plastycznie, jak chyba u nikogo wcześniej. Gra czysta, ładnym tonem. Ciekawie rozkołysana Siciliana. Skrzypaczka uśmiechnięta, a spokój jest jej dużym walorem bo pozwala muzykować. Niepewny Paganini – to jednak najsurowszy egzaminator. Podobnie z Kaprysem Wieniawskiego ale tu głównie start był nieudany, potem ładnie opanowała sytuację. „In Affecto” – dobra i mocna pozycja, ciekawie przez nią rozwijana.

Harutyunyan Lusine, Armenia
B. Kowalski – In Affecto
N. Paganini – Kaprys 24 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 7

Ona pierwsza wywróciła program „do góry nogami”. Tym większe wrażenie wyrazistości „In Affecto” choć jej sztuka wcale nie ustawiła się w jakimś mocnym kierunku, a poszła sobie raczej w stronę lirycznej zwiewności, jak to nazwałem, czemu doskonale sprzyjał jej szlachetnie brzmiący instrument. Znakomity był Kaprys Paganiniego, i to ten ostatni, wręcz nieskazitelny, i też liryczno-zwiewny. Leciuteńka gra, takież uwodzące flażolety. Piękny i głęboki w tonie Wieniawski – na pewno aż tak, po raz pierwszy. Drobne techniczne wątpliwości – szybko opanowała. Telemann też uwodził swoją tu tak romantyczną duszą – zagrany został ślicznym dźwiękiem, precyzyjnie i zajmująco!

Janczak Zuzanna, Polska
B. Kowalski – In Affecto
N. Paganini – Kaprys nr 2 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 6

Jej ujęcie Kowalskiego o wiele ostrzejsze i szorstkie. Może z racji współczesnych skrzypiec? Przyznam, że chyba bardziej polubiłem te wyrazistsze interpretacje tego utworu. Fatalny Paganini, ciut lepszy Wieniawski. Frazowanie zaś Telemanna – nie z tej ziemi, jakby jakoś poszatkowane, pokawałkowane, i to wbrew naturze…

Jeżewska Maria, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 9
N. Paganini – Kaprys nr 18 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Sprawiała wrażenie dobrze przygotowanej kandydatki, nawet sprawnie posługującej się skrzypcami ale niestety niewiele z tego wynikało. Grała blado, bez wyrazu. W Paganinim czuło się spore mocowanie aby pokonać intonacyjne problemy. Za mało świadomie odczytała -jak myślę- utwór obowiązkowy. Po prostu go zagrała…

Kowalczyk Marta, Polska
B. Kowalski – In Affecto
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 3
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
N. Paganini – Kaprys nr 11 op. 1

I tu Kowalski na dobry początek! To wykonanie nadało szczególnego życia utworowi. Była pasja, wykonawcza temperatura; zupełnie też inny wymiar i klasa gry. Telemann zaś zagrany był z pewnym dystansem, i to od samego początku. Może to uśpiło skrzypaczkę? Spadło napięcie, zgubiła trop ale wnet było już bardziej wyraziście i pewnie. Kaprys Wieniawskiego oprócz tego, że zagrany został tonem jasnym i intensywnym, także głębokim – to jednak miał w sobie coś z dawkowania treści, przekazywanych jakby nie od razu i po trochu. Najlepszy dla mnie Paganini! Zwłaszcza technicznie choć i muzycznie. Czysty, zdecydowany choć nie porywający.

Kwaśnikowska Roksana, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 12
N. Paganini – Kaprys nr 10 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 4 op. 10 “Le Staccato”
B. Kowalski – In Affecto

Muzykalna i ambitna skrzypaczka, grająca z dużym wigorem. Ładnie zagrała Fantazję. Dobry był Paganini: sprawny, czysty intonacyjnie choć też z „wypadkiem przy pracy”. Trudy Kaprysu Wieniawskiego i ją skutecznie przyhamowały w panowaniu nad precyzją i intonacją. Ostatni utwór dobrze zrozumiała i odczytała, zagrała go pewnie, ekspresyjnie, bez wątpliwości – chyba głównie dzięki temu rozstawaliśmy się z nią w dobrych nastrojach.

Lee Ju – Ni, Szwajcaria
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 1
B. Kowalski – In Affecto
H. Wieniawski – Kaprys nr 6 op. 10 “Prélude”
N. Paganini – Kaprys nr 23 op. 1

Bardzo ciekawa i niezwykle skuteczna skrzypaczka. Poznałem ją na Konkursie w Toruniu. Wszystko gra, bardzo dużo potrafi. Skoncentrowana i skupiona na grze jak chyba nikt… Muzykalnie i sprawnie zagrała Fantazję; w Kowalskim elektryzowała od samego początku. Wszystko miała wyreżyserowane, a zawsze można było odnieść wrażenie, że to co robi jest świeżą, ożywczą improwizacją. Fantastyczny Wieniawski- co za impet, jakie napięcie i precyzja! Jaka intensywność tonu. Samo sedno sztuki wykonawczej, także w Paganinim!

Malcolm Barbara, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 11
N. Paganini – Kaprys nr 22 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Telemann trochę niespokojny ale z ładnym muzykowaniem. Bardzo dobry finał. Nierówny Paganini, także Wieniawski – nie tylko intonacyjnie ale za to z dobrymi często, skutecznie realizowanymi momentami. W „La Cadenzy” nie miała sprzymierzeńca w instrumencie. Dobry, ciekawy i ekspresyjny wielce Kowalski, grany czysto, bez udawania, naturalnie.

Maszońska Amelia, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 3
H. Wieniawski – Kaprys nr 5 op. 10 “Alla Saltarella”
N. Paganini – Kaprys nr 10 op. 1
B. Kowalski – In Affecto

Świetnie przygotowany występ! Bardzo ciekawa technicznie, muzycznie – Fantazja. Właściwie delikatny i zwiewny był Kaprys Wieniawskiego, dobrze korespondujący z jej estradową sylwetką. Znakomity i Paganini – dynamiczny, pewny, zagrany z charakterem. Zajmował też uwagę utwór obowiązkowy – ekscytujący wręcz swoim dynamizmem i kontrastami. Posiadła duże skrzypcowe zacięcie i silną motywację do gry! Lubię to!

Matuszkiewicz Karolina, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 3
H. Wieniawski – Kaprys nr 5 op. 10 “Alla Saltarella”
N. Paganini – Kaprys nr 24 op. 1
B. Kowalski – In Affecto

Bardzo naturalna na estradzie. Pewnie wygląda, takoż gra. Lubi chyba muzykę dawną sądząc choćby po barwnym Grave. Wieniawski leciuteńki jak te drobiazgowe jego koraliki figuracyjne. Paganini pewny, zdecydowany choć z czasem jakby zaczęły uciekać jej różne, wykonawcze szczegóły. Duży tkwi w niej potencjał. Jest opanowana, spokojna i bardzo ambitna – co zawsze może się przydać, każdemu.

Mazur Jan, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 7
N. Paganini – Kaprys nr 11 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 6 op. 10 “Prélude”
B. Kowalski – In Affecto

Nie zaimponował mi czymś szczególnym choć to muzyk nie tylko ambitny ale i pełen dobrych chęci i zamiarów. Nieczysto zagrał Paganiniego, całkiem nieźle Wieniawskiego, ciekawy muzycznie był Telemann, pełen wykonawczego zaangażowania – utwór obowiązkowy. Też jest silnie zmotywowany do gry, do pokazywania swojej sztuki innym.

Opacka Gabriela, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 6
N. Paganini – Kaprys nr 23 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Bardzo ciekawą wizję Fantazji potrafiła stworzyć na przywitanie. Świetną skroiła całość dzieła Telemanna, czysto, precyzyjnie, logicznie. Niestety Paganini zwyciężył z nią w nierównym pojedynku – skrzypaczka straciła pewność i animusz. Średnio dość ujęła i Kaprys Wieniawskiego – był niepewny, nieczysty intonacyjnie. Utwór obowiązkowy? Ciekawy bo żywy i żywiołowo dość ukazywany…

Paliwoda Anna, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 4
N. Paganini – Kaprys nr 11 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
B. Kowalski – In Affecto

Skutecznie podjęty Telemann, pewnie, czysto choć sporo w nim było -jak sądzę- powierzchownego spojrzenia bo nie zrobił większego muzycznego wrażenia. Dużo było impetu i w Paganinim gdzie zwróciła na siebie największą uwagę – dynamiczna to skrzypaczka, niewątpliwie. Wieniawski nierówny – raz efektownie podawany, innym razem z usterkami. Żywy utwór B. Kowalskiego, skutecznie i świadomie podjęty.

Park Kyunghwa, Korea Płd.
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 1
N. Paganini – Kaprys nr 2 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 6 op. 10 “Prélude”
B. Kowalski – In Affecto

Grała ciepłym i czystym tonem, bardzo dojrzale muzycznie. Fantazja – bogato kontrastowana, czyste jak łza było Grave ze swoją harmonią. Trochę problemów technicznych pojawiło się w Paganinim, częściowo i w Wieniawskim – ukazywanymi wszak z dużą klasą. Bodaj najbarwniej i najdojrzalej zagrała „In Affecto” – precyzyjnie, a i efektownie. Skutecznie starała się aby nie uciekł jej żaden ważny szczegół.

Pietkiewicz Jan, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 6
H. Wieniawski – Kaprys nr 7 op. 10 “La Cadenza”
N. Paganini – Kaprys nr 15 op. 1
B. Kowalski – In Affecto

Młody i szczególnie utalentowany skrzypek! Potrafił zagrać delikatnie, z dużą wrażliwością wstępne Grave w Fantazji, precyzyjnie Presto, wdzięcznie i urokliwie Sicilianę oraz precyzyjnie i dojrzale – finałowe Allegro. Bardzo dobre było to, tak świadome ujęcie tego niełatwego przecież dzieła. Kiedy grał Wieniawskiego podziwiałem jego skupienie i koncentrację oraz kontrolę najtrudniejszych „momentów” dzieła. Podobnie w Paganinim – grał jego Kaprys tak bezproblemowo… Niesamowite wrażenie wywarł na mnie i w Kowalskim. Skrzypek ogromnie ciekawy, grający tak aktywnie i wyraziście. Z dużą klasą!

Pozdiejewa Anna, Polska
G. Ph. Telemann – Fantazja nr 9
N. Paganini – Kaprys nr 13 op. 1
H. Wieniawski – Kaprys nr 8 op. 10 “Le Chant du Bivouac”
B. Kowalski – In Affecto

Na sam koniec jeden jeszcze bardzo dobry występ. Pewny dość w biegłości gry ale i w ujęciu formy np. Fantazji. Podobał mi się też pierwszy Kaprys bo nieźle nad nim panowała, niczego nie puszczając na żywioł. Kaprys Wieniawskiego, mimo początkowych wątpliwości i ciągle obecnego skrzypcowego, dźwiękowego naddatku, również miał sporo walorów. Ostatni utwór nie zaciekawił mnie, bodaj po raz pierwszy, no i ostatni. Zmęczenie? Pewnie też. Uważam, że za dużo w nim kryje się możliwości wykonawczych i interpretacyjnych aby nie zaciekawić choćby i zmęczonej już mocno naszej uwagi…